Co z tymi bujaczkami?
Podczas wizyty rodzice często pytają mnie czy mogą korzystać z Bujaczka.
Jaka jest odpowiedź?
Osobiście nie jestem zwolenniczką korzystania z tego typu sprzętów (dlaczego, zaraz napiszę), ale część z Was napisze: „ moje dziecko korzystało z bujaczka i nic mu nie jest” i to jest prawda. Część z dzieci korzystająca z bujaczka rozwija się świetnie, ale jest część dzieci, na które wywiera negatywny wpływ na rozwój.
Dlaczego:
- Miękkie podłoże utrudnia utrzymanie stabilnego tułowia, przez co dziecko zamiast budować sobie napięcie w centrum, buduje je na obwodzie czego efektem są: zaciśnięte rączki, przyklejone do podłoża, wysoko uniesione barki, problem z chwyceniem zabawki w linii środkowej. Stopy są usztywnione, mogą pojawić się problemy z uniesieniem ich nad podłoże.
- Dziecko korzystające z bujaczka przyjmuje pozycję półleżącą, która niekorzystnie wpływa na utrzymanie symetrii. Co skutkuje utrwalaniem asymetrii i spłaszczeń główki.
- Słaba aktywizacja mięśni. Dziecko nie ćwiczy funkcji podporowych, nie poprawia kontroli głowy, nie wzmacnia obręczy barkowej, nie męczy się, za to leży zadowolone. Maluszki są bardzo mądre, tak jak każdy z nas i dlatego jeżeli możemy coś osiągnąć mniejszym wydatkiem energetycznym to tak też robimy.
- Ciężar ciała przesuwa się w stronę miednicy przez co dziecko nie może ćwiczyć unoszenia nóg nad podłoże, a stopy są daleko od buzi.
Zatem jaka jest odpowiedź?
U dzieci w pierwszych 3-4 m.ż., które nie rozwinęły stabilności tułowia, z tendencją do asymetrii i problemami z napięciem mięśniowym na pewno nie stosowałabym bujaczka. Natomiast dziecku, które dobrze się rozwija, korzystanie z bujaczka przez krótki okres czasu nie zrobi wielkiej krzywdy. Dlatego Pamiętajcie kochani do wszystkiego musimy podchodzić z rozsądkiem 


