Dziecko z nadmiarem bodźców

Coraz częściej słyszę od rodziców moich pacjentów, że ich dzieci:
- Nadmiernie płaczą,
- Mają problemy z uśnięciem
- Często się wybudzają, w tym z płaczem i krzykiem,
- U najmłodszych zauważają częste kichanie, ziewanie lub czkawkę,
- Mają wybuchy złości, buntowanie się, zachowanie odmienne od standardowego.
Rodzice wtedy najczęściej pytają, z czego to wynika, czym może być to spowodowane?
Odpowiedź jest bardzo prosta, wynika to ze zbyt dużej ilości bodźców jakie dostarczamy naszemu maluszkowi. Czym w takim razie jest Przestymulowanie, czuli nadmiar bodźców? Jest to stan, w którym układ nerwowy naszego malucha nie radzi sobie z nadmiarem bodźców dostarczanych z otoczenia. Przez co układ nerwowy osiąga stan wysokiego pobudzenia i organizm nie może optymalnie funkcjonować i w efekcie dziecko wykazuje cechy jak powyżej. „ Terapeuci zauważają, że obecnie dzieci są przestymulowane wzrokowo i słuchowo przy jednoczesnej zbyt małej ilości bodźców dotykowych, przedsionkowych i czucia głębokiego ( czyli bazowych, najważniejszych dla rozwoju dziecka ).”[1]
Co w taki razie robić, aby nie przemęczać układu nerwowego naszego dziecka? W tym artykule chciałabym przyjrzeć się doborem zabawek, którymi są zasypywane nasze pociechy już zaraz po wyjściu ze szpitala. W ostatnim czasie ogromnym hitem na rynku zabawkarskim stały się różnego rodzaju szumiące gadżety i aplikacje. „ Coraz więcej specjalistów zajmujących się rozwojem dziecka sygnalizuje swoje zaniepokojenie w związku z nadużywaniem szumiących zabawek… Istnieje ryzyko, iż długie i częste używanie szumiących zabawek może przyczyniać się do zaburzeń przetwarzania bodźców słuchowych. Dziecko zamiast powoli adaptować się do dźwięków środowiska, jest od nich odcinane.”[2] Od razu nasuwa się pytanie czy w takim układzie dziecko wycisza się i usypia przy „ szumisiach”, czy zasypiając odcina się od głośnego, jednostajnego bodźca?
Powiedzieliśmy wcześniej, iż dotyk jest jednym z najważniejszych bodźców dla rozwoju dziecka, gdyż to właśnie dzięki niemu dziecko:
- Uczy się własnego ciała, oraz jak je chronić,
- Poznaje świat,
- Buduje poczucie bezpieczeństwa,
- Wpływa na takie procesy jak: jedzenie, mowa, planowanie motoryczne i uczenie się.
Dlatego właśnie dajmy poznawać świat całym sobą naszych maluchom. Odkładajmy ich na różne struktury w zależności od wieku i możliwości naszych pociech, gdy dziecko zaczyna się przemieszczać w pozycji pionowej, nie wkładajmy go od razu w buciki. Niech poprzez stopy zbiera mnóstwo informacji, niezbędnych dla utrzymywania równowagi jak i prawidłowego wysklepienia stopy.
Kolejnych hitem pojawiającym się w co drugim domu jest leżaczko-bujaczek-huśtawka. Którego osobiście nie polecam, a dlaczego? Niemowlę w tego typu sprzęcie oprócz tego, że leży w nienaturalnej półsiedzącej pozycji, nie ma możliwości ćwiczyć unoszenie nóg, głowy, funkcji podporowych, obracania się na boki itd. Zabieramy w ten sposób dziecko możliwość poznawania świata i rozwoju swoich umiejętności.
Czym w takim razie kierować się przy wyborze zabawek? Prostotą i umiarem. Dla małego dziecka zabawka nie powinna stymulować więcej niż dwóch zmysłów jednocześnie, tzn. jeśli zabawka grzechocze, a dodatkowe daje bodźce dotykowe, nie koniecznie musi grać, lub świecić. Wszelkie zawieszki nad łóżko zaleca się między 10, a 12 tygodnia życia ( mocujemy je centralnie na wysokości pępka dziecka, a nie nad samą głową lub gdzieś z boku łóżeczka), mają jedynie przyciągać wzrok dziecka, nie muszą dodatkowo, grać, świecić czy kręcić się.
Coraz więcej i częściej słyszymy o książeczkach kontrastowych stymulujących wzrok naszych, których producenci zalecają tego typu stymulacje już w pierwszych tygodniach po porodzie. Ja w 100% zgadzam się z opinią autorek książki Sensoryczne niemowlę, które piszą ta: „ Coraz częściej jednak można spotkać się z opinią, zwłaszcza wśród terapeutów integracji sensorycznej, że w pierwszych miesiącach po porodzie dziecko nie potrzebuje dodatkowej stymulacji zmysłów. Zwłaszcza tych układów sensorycznych, które odbierają bodźce zewnętrzne, czyli: słuchowe, węchowe czy właśnie wzrokowe. Jeśli dziecko nie ma zaburzeń rozwojowych, wystarczy, a wręcz jest wskazana, naturalna stymulacja sensoryczna, którą zwykle rodzice dostarczają maluszkowi podczas codziennych aktywności i wspólnych chwil razem. Przez pierwsze miesiące życia niemowlak jest przede wszystkim zaprogramowany na kontakt wzrokowy z twarzą rodzica i opiekuna, a jego rozwój przebiega najlepiej w relacji z drugim człowiek.”[3] Dlatego też uważam, iż wprowadzenie stymulacji za pomocą różnych gadżetów, zabawek powinna nastąpić ok. 4 miesiąca, a w przypadku dzieci z zaburzeniami samoregulacji nawet później. Do tego czasu korzystałabym z naturalnej stymulacji zmysłów.
Dlatego właśnie moi kochanie nie ma co się śpieszyć i zasypywać nasze maluchy stosem grających, świecących i wibrujących zabawek. Bo zamiast stymulować rozwój swojego dziecka możemy go wręcz blokować i ograniczać.
[1] Aleksandra Charęzińska, Joanna Szulc, Sensoryczne niemowlę, str.41.
[2] Aleksandra Charęzińska, Joanna Szulc, Sensoryczne niemowlę, str. 52.
[3] Aleksandra Charęzińska, Joanna Szulc, Sensoryczne niemowlę, str. 109.


